wtorek, 31 grudnia 2013

Szczęśliwego, niepowtarzalnego 2014 Roku !!!

                                                                             
    




                       Szampan, Kieliszki, Prezenty, Sylwester


   


   Życzę Wam wszystkim tego samego, czego sobie bym życzyła !!! 
Szampańskiej zabawy, zdrowia w Nowym 2014 Roku !!! 
Samych szczęśliwych chwil !!! 
Nowych wartościowych znajomych !!! 
Weny twórczej !!!
Spełniania najskrytszych marzeń !!!


     A sobie najbardziej życzyłabym zaliczenia hipnozy.
Aby móc zapomnieć, na zawsze, ostatnie 25 lat życia ...
aby nigdy więcej, tak wstrętnego roku, jakim był 2013 !

   Ten beznadziejny rok, dał mi się w  znaki, od pierwszych dni... do końca.
Życie moje obróciło się o 180 stopni.
Nie przy puszczałabym, iż zostanę samotną matką, z chorym dzieckiem...
Ale to przecież banał ... znany wielu kobietom...


       Kiedy rok temu w rozmowie z znajomą, marzyłyśmy, iż 13 nie może być nieszczęśliwy.
A sama znajoma twierdziła, że  13, nie jest nieszczęśliwąą liczbą...
Szoku doznałam w Dniu Wszystkich Świętych  kiedy to właśnie Jej grób znalazłam przypadkiem, na miejscowym cmentarzu...

   Każdy dzień przynosił nowe wyzwania... czasem było mi naprawdę trudno ...
Ale kiedy popatrzyłam raz, na listę moich Obserwatorów, wiedziałam , że pomimo wszystko w ty świecie jednak , nie jestem sama... że w razie czego zawsze, można z Kimś porozmawiać...

                           że właśnie w takich chwilach, kiedy otrzymuje się od Was świąteczne życzenia...
łza ze wzruszenia w oku się kręci. 

                                                              Wszystkim dziękuje.

     Na polu robótkowym, od dawna nic nie powstało...
Mam nadzieje,że Nowy 2014 sprawi, że będę miała więcej chwil również na przyjemności.
Czego Wszystkim mnie odwiedzającym życzę !!!
    


     Szczęśliwego Nowego 2014 Roku !!! 




Źródło fotki 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Moc Najserdeczniejszych Życzeń

                                                     

piątek, 4 października 2013

Zła wiadomość

   Wszystkim , którzy włączyli się w poszukiwania Iwetty , bardzo dziękuję.
Niestety, wczoraj odnaleziono jej zwłoki.
Nie takiej wiadomości oczekiwaliśmy....

piątek, 19 lipca 2013

Włóczka przetestowana...:)

                                                                                  

                                   Nachyłek okółkowy ( Coreopsis verticillata ) 



           Tym razem powstała torebka.

                                                                               

                                                                                 






                                                                                 





Powstała z trzech gałeczek,  Muskata. Niestety zdjęcia nie oddają urody ani włóczki, ani wyrobu.
Ale nie mam weny do fotek...
Torebkę zrobiłam dla córki.
Najdłużej zeszło mi z czym...?
Z podszewką. Nie  z wszyciem, ale z odnalezieniem skrawka czarnej troszkę sztywniejszej materii.
W domu oczywiście.:)

Po wszyciu wraz z zamkiem...



                                                                        





  Córka jest nią oczarowana :)



Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i życzę udanego weekendu.

czwartek, 11 lipca 2013

Chyba mam dość...

                                                                              






                   Podczas gdy większość z Nas wypina się do słonka, ja zmagam się z kolejnymi, przeciwnościami losu...

     Za jeden, dość duży problem. Pragnę ogromnie podziękować ,
 Elenie z bloga   Crazywool. Kobietka bardzo mi pomogła.
Jeszcze raz  bardzo, bardzo dziękuję.

  

                                                                               

 

          Po drodze, 3 czerwca, napotkała nas powódź, na szczęście strat nie było dużych.
Całą noc ratowałam dobytek...
  Ze strony ludzi były , dziwne zachowania. Ci których nie zalewało, kręcili się , kręcąc filmy.
 Relacjonując na żywo, swoim znajomym, co się dzieje. Nikt nic nie pomagał, nic nie doradził.
 Mało tego, byli tacy, których zalewało... ale nawet z domu nie wyszli. Bo jak potem mówili... patrzyli przez okno...
  Nie wiem, chyba ludzie się wynaturzają...
Mojego Pana z łóżka wyrwałam, bo jakby mało było kłopotów, do tego jeszcze coś go strzeliło poważnie w kręgosłupie. Z czym zmaga się do dziś...

    Po super cyfryzacji, telewizji już chyba spokojnie nie zobaczę.
 Cały czas są poważne zakłócenia...

Z internetem, miałam również przeboje...
  W brew prawu jeden operator, instaluje taki sprzęt, dzięki  któremu, nie mają przepustowości inni.
I tak po reklamacji, odcięli mi internet, bez wcześniejszego uprzedzenia... tydzień wcześniej.
  Niby da się żyć... ale akurat potrzebowałam kontaktów do lekarzy, czy przychodni..

  Następnie, poważnie nawalił nam samochód.
 Po naprawie, za parę dni, rozsypał mi się klucz w ręce.
Oczywiście byłam w terenie...

 Zgubiłam złoty łańcuszek z zawieszką...
Ale tu stał się niemal cud.
Wracając ze szpitala, w dzień, w którym był największy upał tego roku.
W pewnym momencie zauważyłam, że nic nie mam na szyi.
Przeleciało mi przez myśl, chyba miałam łańcuszek...
 Ale nie funkcjonuję normalnie, ze stresu ,często już nie wiem co robię, myślę, może jednak, go nie zakładałam.
Coś nie dawało mi jednak spokoju.
 Po drodze, mój Pan miał zachcianki, .... do hipermarketu, chciał na lody. Kazałam mu jechać, w końcu do domu. Porozglądałam się po domu... nie ma.
Chwyciłam za klucz i pojechałam z powrotem, skąd przyjechałam,  te 40 km...
  Na miejscu przeżyłam szok, w środku ogromnego miasta, w tak ciepły wieczór, gdzie kręciła się ogromna ilość ludzi, odnalazłam najpierw zawieszkę.
Potem jak już byłam pewna, że po łańcuszku...
Ten spokojnie sobie leżał między źdźbłami traw na małym trawniku. Jest cieniutki, wieczorem był już ledwie dostrzegalny..
  Po prostu... odpiął się.

    Tych różnych przeciwności było o wiele więcej, niektóre o wiele gorsze,  chyba o wiele za dużo jak na jeden miesiąc...

      Cieszę się jak nikt inny, iż czerwiec skończył się bezpowrotnie...
 Choć główny  problem nadal mam, na który już sił mi brak...

W tym wszystkim, jednak, można było liczyć na ludzi, którym jestem ogromnie wdzięczna.

    Nie wiele przez ten czas zrobiłam...

      Powstał tzw. zamotek. z  resztek, włóczki, z której była poprzednia bluzeczka.
Chwyciłam, za laleczkę dziewiarską, która leżała... a potrzebowałam jakiejś głupawki, aby zając czymś ręce.
Wyszło takie coś...

                                                                             


                      
                                                                                 


                                                                                 

poniedziałek, 27 maja 2013

Majowa bluzka.:)



                                     Tym razem Azalia , z mojego ogrodu.:)



                       Z poważnego braku weny, problemów, wyszła , taka bluzka ...

                                      
                                      



                               Jak widać, dokonałam zmian w wykończeniach.


                                                                                 

                  
                                                       Rękaw


                                                                                     

                                           
                                                     Główny wzór



    Tym razem z włóczki, " Almina".
 Jestem z niej bardzo zadowolona.
Nitka pięknie skręcona, ładnie wymerceryzowana. Do tego piękna, kolorystycznie.
Wyszło mi nieco mniej jak 25 deko, włóczki. Szydełko 2,5.

                                                                                   
                                                                                  













piątek, 17 maja 2013

Tym razem Tulipany.

               
       Tegoroczne rośliny, zazwyczaj kwitną o wiele obficiej, niż zazwyczaj.
 Z powodu lekkiej zimy.
Jednak jeśli chodzi o same tulipany,  zauważyłam, że ich tegoroczne kwiaty,  były nieco mniejsze.
Zapewne wpływ tu miała bardzo późna wiosna.
    
  Krótka fotorelacja, tulipanów z mojego ogrodu.:)


                                                                            





            
                                                                             




                                                                         
                                                                               




                                                   
                                                                                



                                                                              





                                                                                




     
                                                                              







                         
                                                                                                                                                               





                                                                               





                                                                               





                    
                                                                             

wtorek, 14 maja 2013

Pamiętacie ?

                                                                             


         Taka  była wystawka , między innymi , ostatnio w Galerii Krakowskiej :

                                                                       




                                         
                                                                                 




     Taka siatka np. pamiętacie, jak  nosiło się w nich zakupy...:)
Nie był to dowcip w filmie Beri, a  codzienna rzeczywistość...                                                                            




                                                                            

środa, 17 kwietnia 2013

Trilli dziękuję za zabawę.:)

                                                                               


          Muszę się pochwalić , moją, super, wygraną w Candy.:)
Zabawę zorganizowała Trilli.


                                                                               


    W środku, ukryty był taki skarb:

                                                                      

    
  W ten oto sposób ten piękny klejnocik, który wykonała dla mnie specjalnie Trilli , stał się w moim posiadaniu.   Można było wybrać kolor, wybrałam biały, jako neutralny, a zarazem letni.
 Co prawda , mam na myśli córkę, ale jest tak cudny, że dokonałam pierwszych przymiarek.

                                                                         
 

        Jest przecudny, przepięknie wykonany, sprawił mi ogromną radość.
Zrobił  na mnie, ogromne wrażenie, jednak zdjęcia nie oddają w pełni jego uroku.

   Sama Trilli, wykonuje różne równie piękne modele, kołnierzyków.
Pięknie zaprezentowane, do tego pokazane, jak można je stosować, w różny sposób. To można podejrzeć na Jej blogu.
Na pewno warto odwiedzić,  Przyjemne z pożytecznym . Kobieta ma prawdziwy talent, robi, różne przepiękne rzeczy.
Wchodząc tam, można naprawdę miło spędzić czas.



        Przymiarki i fotki akuratnie padły na sukienkę batystową, którą uszyłam jesienią.
Ponieważ sukienka była pod ręką, troszkę ją wyprasowałam i przy okazji mogę i ją,  pokazać.

                                                                            



       Wiadomo jak wygląda coś na wieszaku, jak na wieszaku.:)  Ale sama sobie, jakoś nie potrafię robić fotek.:)

      A tu jeszcze detale tego modelu, tak wygląda góra, bez kołnierzyka :

                                                                        
                                                                               



       I to co lubię w tej sukience, to okrągłe wykończenie kieszeni.:)

                                                                             
                                                                                 
     

    
    Trilli jeszcze raz, ogromnie dziękuję za udaną zabawę, za ten przepiękny prezent.
Sprawił, że wiosna nabrała naprawdę ciepłego oblicza.:)



poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Gościna...

                                                                            


   Pragnę Wszystkim podziękować, za życzenia świąteczne.
Jednocześnie przeprosić, za to , że sama nie składałam osobiście życzeń.
Z wielu powodów. Główny to taki, iż ten nasz 2013rok, do szczęśliwych dla mnie nie należy.
A kolejne już czwarte, święta, to raczej , jak dla mnie koszmar.
Piszę to, aby może ...odmienić los.
   Następnym powodem, była niby awaria komputera... pan informatyk,
 chyba miał tylko "przeczyścić", mój sprzęt.
 Tak  dogłębnie wykonał swoją pracę..., iż straciłam wszelkie dane, linki, pocztę...
     Do tego doszły problemy z internetem, który, za sprawą dwóch operatorów na linii, dostarczany jest ...niczym na reglamentację.

  A 2013 rok, jeszcze jedno oblicze pokazał...
Rok temu , zawisła na jednym z naszych drzew...budka.
Przetestowana, przez domatorów, nie znalazła nabywców...


                                                                              





                                                                                 
  







     Ale kiedy dzisiaj rano ukazał mi się taki widok, po prostu trudno, dojść mi do siebie.
Takiego gościa się nie spodziewałam... chyba nie na takiego liczyłam...;)


                                                                                 




   Cóż zrobić... gość to gość.;) 
A , że szpakiem się nazywa...
Już w sobotę rano, zobaczyłam uporczywe natarcie,  na mój skalniak, gdzie dziesiątkowana, była przez jednego osobnika, jedna z moich roślin...
Na budulec do gniazdka...

    Ciekawa jestem jaka będzie reakcja mojego Pana, na mieszkańca, jego wyrobu..?.:)


Ale pocieszający jest fakt... wiosna w pełni.:)


sobota, 30 marca 2013

Wesołych Świąt !!!

                                     


Cóż to spójrz, zajączek bieży !
Komu Święta się zmyliły ?
To Wielkanoc w środku zimy ?
Zmartwychwstały z Grobu wstanie, a tu śnieg na przywitanie !
Wiosna drzewa przystroiła,
białym puchem, wykleiła.
Cóż tak Święta te spędzimy:
Alleluja, w czasie zimy.
Ale radość , w Nas wiosenna, w sercach brzmi nam wciąż " Hosanna"
Chcę Wam życzyć moc radości, pokoju i miłości.
Na ''Dyngusa" ciepłej wody
Świętowania, aż do środy !



   Wszystkim życzę zdrowych , radosnych
                  Świąt Wielkanocnych, 
      w gronie najbliższych osób.

   Aurelia z Rodziną 

czwartek, 28 marca 2013

Przedświątecznie , troszkę na wesoło.

                                                                        

   
    Zapowiadają się Święta jak w bajce.:)


                                                                               


       A u mnie ... piernik... jak świeży.  Prawdziwy, dojrzały ...

                                                                                 


     Choinka się śnieży .:)
Czyli... Święta jak należy.:)


   A teraz moje nowe, trzy serwetki do koszyczka, te spełniają już wszelkie, koszyczkowe wymogi.:)


                                                                                 

    

                                                                                  







    Ta pierwsza serweta, z pisankami, zrobiona była jakby przy okazji.


                                                                                   

           Pragnę jeszcze podziękować Janeczce za życzenia i karteczkę świąteczną.


                                                                                    







czwartek, 21 marca 2013

Marzenia ...?

                                                                              

     A nie przepraszam... takie mam kwiatki.:)
 Które dostałam wczoraj od męża, z okazji,  " Pierwszego Dnia Wiosny ".



                                                                                    
       
O mniszkach, jak na razie możemy pomarzyć. Myślę, że najbardziej marzy o nich nasz Juarezik.


    A tu jeszcze jeden atrybut tej wiosny, podobno w najbliższych dniach niezbędnik...


                                                                                  

Powstała z Big Merino dropsa, wyszło nitki, troszkę ponad motek.
Oczywiście zrobiłam ją w styczniu, ale jakoś chyba teraz, będzie bardziej potrzebna,  zwłaszcza, że nadal u nas leży śnieg.

    Troszkę wesoło było, jak tu kiedyś mąż szukał...szwu tyłu czapki...:)
 Robiona była na okrągło, zresztą męska, moja pierwsza.