sobota, 1 grudnia 2012

Nieco kuchennie:)



                                                                           
     Chciałam na początku, podziękować bardzo, za linka  Evie jank,
z bloga  "Bałaganik Eve-Jank"
Dzięki Ewie udało Nam się wyleczyć naszego Juarezika.
Jak pisałam ostatnio jednak swoją ucieczką , świnka dorobiła się , małego kłopotu...
Ale jest już wszystko ok, co bardzo Nas cieszy.

Dzisiaj troszkę kuchennie.:)

Dzięki Janeczce, powstała już jakiś czas temu , moja pierwsza zrobiona Vegeta.
Przepis znajdziecie u Janeczki.
Muszę nieskromnie przyznać, że wyszła bardzo smakowita. Nie dodawałam, jednak nic koloryzującego, typu kurkuma. Składniki starałam się, mniej więcej wyporcjować tak, jak dodajemy do klasycznej zupy.
Jest w użytku, już jakiś czas. Teraz wszystkie kupne, mogą się schować.
Najpierw sama wysuszyłam warzywka.:
 
                                                                           


Ale po tym etapie, popełniłam , chyba jakieś błędy, gdyż zmielenie , tego suszu...
to było,  prawdziwe wyzwanie.


    Powstał również świąteczny, dojrzewający piernik. Tym razem z podwójnej porcji.:)


                                                                                                                                                            

Ostatnio zrobiłam coś , na  "zimę". :)
Mianowicie, ukisiłam kapustę, nie pierwszy raz z resztą.
Ale, już po... dowiedziałam się, że kisi się niby, do 1 listopada...
Mam nadzieję ,  że ta tradycja,  dotyczy dawnych zim, kiedy to już zaraz, po pierwszym, zima trzymała srogo...

 Aby było śmieszniej, moja kapusta zapakowana do beczki , otrzymała czapeczkę.
Z myślą , iż wyląduje w zimniejszym, aczkolwiek bardziej narażonym na kurz pomieszczeniu.
Uszyłam coś , czego zapewne nikt nie widział :)))


                                                                                 



Przy okazji uszyłam pokrowiec na rękawnik.

                                                                         
                                                                                                                                                                  


Tym nieco kuchennym akcentem , dzisiaj kończę, może wreszcie uda mi się obfocić jakieś, inne moje pracki.
Pogoda jednak, od dłuższego czasu, jest nie szczególna ...

Co do moich marzeń,  Janeczko... to na pewno jest zdrowie, w mojej rodzinie.
Tylko tego pragnę. A to jest rzecz, jakby od nas samych niezależna...

Wszystkim życzę, udanego weekendu.:)

5 komentarzy:

  1. Fajny ten post. My też z mężem kisiliśmy kapustę w zeszłym tygodniu ale zamknęliśmy ją w słoiki. A warzywka ususzone to ja rozdrabniam blenderem. W tym roku moje chłopaki chcieli mi "pomóc" i trochę za dużo energii w to włożyli bo wyszła miałka jak pył. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy pokrowiec :) Podziękowania dla mnie? Miło mi bardzo dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak Evo, dzięki namiarowi na forum, dotarliśmy do weterynarza, który się zna na świnkach. Dzięki Tobie świnka jest wyleczona.:)
    Jeszcze raz bardzo dziękuje.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Warzywa suszyłąm ale nie wpadłąm na pomysł ich pokruszenia:)
    A pokrowiec świetny i co z tego że widzisz go tylko Ty?
    Ostatnoi bardzo mnie cieszą takie "moje" prace.
    A wiesz że to ponad 100 letnia lodówka?!!!
    Pozdrawiam Lacrima

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych Świąt:)
    Życzy Lacrima

    OdpowiedzUsuń