poniedziałek, 22 października 2012

Marzenia... te duże i te małe.:)))

                                       




                                                                                                                                                                   

     Marzenie... takie,  miało moje dziecko...:)

         Chciała hodować świnkę morską.  Pomimo natłoku obowiązków, znajduje chwile i dla niego.
Z chwilą, kiedy przywiozłyśmy go do domu, 24 lipca, miał chyba 12 cm długości , ważył ok. 12 dkg .
(nie posiadałam wtedy, tak dokładnej wagi)
      Przeżycia które mu towarzyszyły w nowym domu, mógłby chyba on sam zrelacjonować.
A może ona... nie wiemy jak narazie , jakiej jest płci.
Choć wszystko wskazuje na samiczkę.
Imię ma damskie, o męskim brzmieniu. Brzmi ono Juarez, ( czytaj Huarez)
    A tu jeszcze śmieszna reakcja , jednej z naszych  mieszkanek ;




    Postawiłam raz klatkę Juarezika, obok klatki, naszych koszatniczek...samiczek ,z jednego miotu.
Tak była nim zainteresowana jedna z nich....
Tkwiła w takiej pozycji , bardzo długo, obserwując przybysza.
Druga z koszatniczek, siedziała na drążku i przez cały czas, kiedy ta klatka  stała, szczękała i zgrzytała zębami... ze złości, czy też zazdrości.
Ot siostry, a zarazem ich odmienne charakterki.:)



    Tak już tajemnicą, już nie jest ,co przeniosłam parę razy , w pojemniczku na klamerki, do ogrodu.
Zaletą koszyczka było to, że ma pokrywkę, oczywiście ażurową, gdyż nasze nowe zwierzątko, należy do dość żywych i wesołych istot..
                                             
 
                                                                           




        Żwawo pokonał różne przeszkody i na ogrodzie w zeszłym tygodniu , po prostu mi uciekł i się schował.
Prawda jest taka, że za wypasem na trawce , ona nie przepada, boi się huku i jazgotu samochodów.
Dopiero jak mój Pan wrócił do domu, to skruszony prosiaczek , do niego pobiegł.
Obecnie waży 50 dkg, ale jak z tym przyrostem,  dalej będzie... Juarezik uwielbia .... trawkę, zieloną trawkę, Wbrew pozorom, za sprawą rosy, nie zawsze jest dostępna w ilościach, jakich zwierzątko się  jej, domaga.
Resztę meni, może nie istnieć.
 Za to lubi ludzkie jadło, i przy posiłkach domaga się troszeczkę, czegoś, co ludzki gatunek pochłania.:)
   
     Myślałąm, iż do domu trafi może jakiś szczeniaczek, ale córka marzyła o prosiaczku.
Który za bardzo, nie  przepada za fleszmi .

                                                                         

Wszystkich pozdrawiam i życzę udanego tygodnia.:)         

8 komentarzy:

  1. Cudowny zwierzaczek :)

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna ! Niech się chowa jak najdłużej! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sympatyczne zwierzątko jako spełnienie marzenia córci. A Twoje marzenia??? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam świnkę jak byłam mała:)))łaziła po całej chałupie luzem i zostawiała wszędzie po sobie maleńkie "kiełbaski"odchodów:)))ale poza tym była słodka:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wieki temu mieliśmy świnkę morską Gwiazdkę.
    Mąż na niej się położył czytając chłopca do snu...potem przeprowadził jej usta usta i ożyła...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech sobie rośnie i sprawia radość :) ewa

    OdpowiedzUsuń
  7. jaka kochana ciesze się bardzo :) Kocham świnki morskie mam obecnie dwie samiczki

    OdpowiedzUsuń
  8. Swinaki są takie towarzystkie;)
    Uważaj tylko z ta rosą, bo bywają wrazliwe na wszelką wilgoć i łatwo zapadają na katar.

    OdpowiedzUsuń