środa, 3 października 2012

Czerwcowe, choć jesienne wspomnienia...:)


          Długo mnie nie było, cóż tak bywa...
 Na polu robótkowym nie wiele, jednak  powstało, ale jeszcze w czerwcu, wydziergałam dla córki ananasową bluzeczkę.
 Wykonałam ją z włóczki  Alize Sunny, która  nie mile mnie zaskoczyła .  Jeden motek był tak wiele razy w środku pocięty, że w prutych włóczkach, nawet tak często,  nie mam aż tylu, wiązanych nitek.


                                                                             
                                                                               

                                 Wykończona była według życzeń,  dlatego jest nieco inna.

              Spieszę  w końcu donieść ,że od Dorotki , z blogu  Fragomulaworld   , otrzymałam prawdziwie królewskie prezenty. Bowiem jeszcze w maju, Dorotka organizowała   rozdawajkę związaną z...
60  rocznicą panowania na tronie Elżbiety II w Wielkiej Brytanii, oraz 86 urodzin owej Królowej.

Można było sobie u Dorotki wybrać cosik, padło, na może dziwną rzecz, która bardzo mnie cieszy, klejnocik dostała również moja córka.                               









Słodyczy było więcej...ale nie dotrwały niestety do sesji zdjęciowej.:)))

Dorotko jeszcze raz ogromnie dziękuję za niespodziankę.:)

W pojemniczku na spinacze, czy też klamerki, jak zwał tak zwał :)
Był przenoszony na trawkę , nasz nowy słodki mieszkaniec, ale jego pokażę, może kiedy indziej.:)
Tylko dlatego,że pojemniczek posiada otwory i super klapkę, która zapobiegała ucieczce naszego pupila.

                  Kiedy dokonałam wyboru, dotyczącego właśnie spinaczy, przez myśl mi nie przyszło, że za niedługo będę poszukiwać pralki. Muszę przyznać, że owe poszukiwania trwały bardzo długo.
Dawniej szło się do sklepu, wiedziało co się kupuje, teraz to raczej kupowanie "kota w worku"
Chętnie bym przetestowała nie jedną... wtedy może byłoby wiadomo , jakie naprawdę funkcje kryją się za tymi ...Wspaniałymi modelami
 A jeszcze jestem na kupnie lodówki....w tym samym czasie niemal padła również i ona.
Ale mam wrażenie, że teraz te do zabudowy są nieco mniej pojemne.
W porównaniu oczywiście do tej , która ciągnie u mnie, ostatnim tchnieniem.

Następne wspomnienia , już wkrótce.:)
                                                                              

4 komentarze:

  1. W końcu jesteś:)
    Pięna ananaskowa bluzeczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fatalnie trafiłaś ale ja tak miałam z chabrową bawełną, w jednej bluzeczce kilkanaście węzłów(pokazywałam na blogu). Ja robiłam z tej Alize i na szczęście nie miałam takich felerów:)
    pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja wiem coś na temat prezentów od Dorotki. Ona potrafi sprawić prawdziwą niespodziankę.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham ananaski! przecudny wzór, a bluzeczka zjawiskowa!

    OdpowiedzUsuń