wtorek, 29 marca 2011

S O S , oraz Candy.:)

             

 Tylko tak można krzyczeć jak się dostanie takie cudeńko. Z radości oczywiście.:)))
Może też człek oniemieć z wrażenia jak to było w moim przypadku.


   Ale może zacznę od początku, kiedy to w głowie, przy chorobie, kręciło mi się jak na mocnej karuzeli, (innych porównań chyba tu nie wypada stosować, choć adekwatne ), wtedy za bardzo nic nie mogłam robić.
Automatycznie weszłam na TEGO BLOGA. Którego odwiedzam codziennie.
Odkąd odwiedzam  naszą  JANECZKĘ, zostało mi masę kasy w kieszeni.:)
A to za sprawą, Jej dobrych porad, fantastycznych , wypróbowanych przepisów, a przede wszystkim, można podziwiać, Jej artystyczne poczynania.
A kasa mi została, gdyż już nie potrzebuję poradników z kiosku, wszystko co mi potrzeba mam na tym Blogu.
Blogu  JANECZKOWO.

Weszłam na blog i widzę, choć nie chcę, zapierałam się nogami, iż tym razem nawet nie próbuję, może tym razem komuś innemu się poszczęści.
Ale to było jak przeznaczenie, bo jak inaczej można myśleć jak jestem  tu na Blogu Janeczki, 2-3 cyfry, przed magiczną liczbą, przy łapaniu licznika.

Sama Janeczka osoba wielu nam już znana, ze swej uczynności, pełna dobroci, ciepła i do tego bardzo uzdolniona artystycznie, potrafiąca wspaniale sobie zorganizować  czas. O ogromnym sercu, biorąca udział w wielu akcjach charytatywnych.Nie wiem jak ta Kobieta  to robi...

Długo nie myśląc wciągła, mnie ta zabawa. Licznik został złapany.

A wygrana w tej zabawie jest już u mnie w domu.

                                                      
                                                            
Wspaniały klejnot wykonany przez Janeczkę, przyprawił mnie znów, o zawrót głowy, tym razem z radości i szczęścia.

Frywolitkową kolię, można sobie regulować na różne długości, super leży.

 Nie mogłam zademonstrować, gdyż sama sobie nie potrafię zrobić zdjęć,
a szkoda, bo wtedy nie tylko mnie,   przysłowiowa "szczęka by opadła" :)))

Sama Janeczka, w niezwykle szybkim tempie uczy się nowych technik, zgłębia ich tajniki, poszukuje nowych oryginalnych form. Prace Jej są niezwykle perfekcyjnie wykonane, naprawdę warto podziwiać, brać przykład.
I w razie czego może spełnić, nie jedno marzenie.

Nie mam słów by móc wyrazić swą radość i wdzięczność.
Gdyż tego nie da się opisać słowami.


                                    JANECZKO  ogromnie dziękuję.

 
                                                 CANDY :)


  Ponieważ nie tylko ja lubię zabawy, ogłaszam małe Candy .:)


                Do wygrania taka oto pozycja , książkowa.
Do candy zapewne wpadnie jeszcze coś słodkiego. :)

Zasady takie jak zawsze:

   Proszę o umieszczenie komentarza pod postem,
wyrażającego chęć udziału w zabawie ,
oraz podlinkowanie zdjęcia z informacją o Candy na swoim blogu.
Chciałabym również, aby wzięły udział osoby posiadające bloga.


Gdyby Ktoś miał jakieś pomysły na smaczne dania, które można zamrozić, byłabym bardzo wdzięczna za wpis z propozycją .

 Gołąbki, gulasze, przejadły się już osobie nad którą sprawuję opiekę. A jeszcze wiadomo,że starsza osoba nie wszystko może zjeść.

Za jakiekolwiek propozycje, bardzo dziękuję.


Chyba tyle. Losowanie tak jak na banerku, 26 kwietnia.

Gorąco pozdrawiam i zapraszam do zabawy.:)
                                       
                                                  

Chuściany szał ...

 Chuściany szał, chyba ciągle  trwa.
Coraz to nowsze modele, przyprawiają nie jedną z nas, o zawrót głowy.
Pragniemy je mieć :)
Tą chustę zrobiłam już chwilę temu, bardzo ją lubię.
Zresztą nie tylko ja, córka również ma na nią oko. :) Dlatego już miała kilkakrotnie swoją premierę.
Wykonałam ją szydełkiem. Najpiękniej prezentuje się na rzeczach, o brązowej tonacji kolorystycznej.
                                                           
                                                           


Kolory ma ładniejsze, ale fotki wyszły właśnie takie, jakieś zamglone.



Wracając do komentarzy związane z serewetką na drutach:

Lacrimo, teraz jeszcze bardziej podziwiam i doceniam  serwetki wykonane przez Ciebie.
                                                            

poniedziałek, 28 marca 2011

Marzenia Waszych milusińskich :)))



          Gdyby tak zrobić ranking blogowych zwierząt, wiadomo, jakie byłoby królem.
Kocurki wszelakiej maści i upodobań.
Ale niektórzy zamiast tych futrzaków, hodują to,
 o czym, innych  pupilki,  po prostu marzą i śnią :




                                            


Aby było nieco weselej jeszcze dwa takie okazy, od których zapewniam, Wasze kocie piękności, na pewno, nie spuściłyby z oka :)))))



         Ale pomarzyć mogą.:)))


Muszę dodać, że te słodziutkie wiewiórki,  to koszatniczki.

A jutro, może uda mi się pokazać klejnot,
                                         rękodzięlniczy oczywiście :)
                                                      


                                                            
                                                       

Cuda się zdarzają :)

                                                                               
                                                              



          Nawet nie marzyłam, o tym,
 że kiedyś wykonam samodzielnie serwetkę na drutach.
Pierwsze próby nie były łatwe, zwłaszcza, iż chwilę nic nie robiłam z kordonka, a pięcioma drutami nigdy.
Po kilku próbach, zmianie wzoru,  jednak coś mi wyszło.:)
Bardzo daleko jej do ideału, ale ponieważ ,  jest zrobiona przeze mnie,
cieszy mnie to :   " jak młodego szczeniaka, pchła" :)))


                                                               

Dzisiaj mam cudowny dzień...

                                       ...z jakiego powodu, napiszę wkrótce. :)

sobota, 26 marca 2011

Panie Adamie dziękuję !!!

                                                            
                                                             

 Dziękuję za wszystkie te chwile i dni.

Żadne słowa nie są w stanie odzwierciedlić tych emocji, jakie towarzyszyły mi, przez te wszystkie lata.
Tyle było wrażeń.
        W Zakopanym byłam tylko raz, było tam wtedy wielkie narodowe święto. Wszyscy przybyli tam kibice, przemawiali do siebie, ludzkim głosem, życzliwość i radość, królowała wszędzie.
 To był  nie zapomniany dzień, który utkwił mi w pamięci na zawsze.
Pozostała nam pamiątka, metalowy emblemat, który  wtedy zamontowałam sobie do ramki, wraz z pięknym zdjęciem. :)

                                                              

Przez cały ten czas, artyści, mieli pełne pracy ręce.:)

Jedni projektowali, znaczek pocztowy. To był ewenement w skali filatelistyki, gdyż nigdy wcześniej znaczek , nie był zaprojektowany i wydany w tak ekstremalnie szybkim tempie.

                                                            
 Jeszcze inni dwoili się i troili, aby wykonać jak najdoskonalsze ciastko,które można było skonsumować w rodzinnej Wiśle , naszego idola.:)



 Byli też tacy, którzy rzeźbili. :)
                                                                 
                                                           
 Wszystko to w hołdzie, naszemu Adamowi.   

                                                            
                                                 
Choć chciałoby się krzyczeć : " chwilo trwaj "...
                                                             
                                To dziękuję, jeszcze raz, za wszystkie piękne dni.

     I życzę ponownych sukcesów, na nowej obranej drodze życia.

                    


                                                 

środa, 23 marca 2011

Wiosna, aż chce się szyć - żyć :)



                    Ostatnio u mnie jest podobnie , pracuję jak pszczółka.:)
  Wiosna udzieliła się i mnie, za sprawą słonka i ciepłych dni .
Wreszcie...mogę oglądać , wiosenne kwiecie, które w innych rejonach  kraju, już dawno było podziwiane.

   Pracy nagle tyle, iż nie wiadomo od czego zacząć, wszystko przez mój , dwu tygodniowy, przestój . Byłam przeziębiona, ale po katarze, dały mi się we znaki, zawroty głowy. Kręciło mi się , dość porządnie, do tego stopnia, iż nie wiele mogłam zrobić.
Teraz nadrabiam :)
    Powstało troszkę prac, ale dziś może pokażę , jeszcze gorącą, za sprawą , nie tylko, żelazka :)





    Skroiłam je, jeszcze przed chorobą, ale urządzenie szyjące odmówiło posłuszeństwa.Przeleciała mi wtedy,przez moment myśl... aby owy sprzęt, po prostu, wyrzucić przez okno...Wreszcie  pozbyłabym się go na tyle, że kupiłabym sobie coś sensownego, co mi nie będzie, bez przerwy, targało nerwy.
         Ponieważ nastąpiła przerwa,  wczoraj, z zapałem wzięłam się do pracy.
Co i tak nie było  łatwe, gdyż już dawno nic nie szyłam, ale teraz miałam , przysłowiowy " nóż na gardle".
    Praca nawet dość mi szła, gdy nagle maszyna zamiast do przodu, szyła do tyłu i na odwrót. Gdyby to była porządna maszyna, pewnie bardziej zwróciłabym na to uwagę, ale u tej, od zawsze, było wszystko możliwe.
Oczywiście jak niewiele do skończenia mi zostało...przestała szyć całkiem.
Wtedy to, już wiemy, co mi przyszło do głowy... Miałam to zrobić bez skrupułów .
Gdy nagle mi zaświtało... przecież szkoda chodnika !

  Teraz jednak mam prawdziwą zagwostkę... jaki nowy model wybrać ?
Byłam nawet, w niby fachowym sklepie , jednak po prezentacji , jakiejś klientce , jednego modelu, uciekłam stamtąd w podskokach.
Jak zobaczyłam jeden model, nowy ,co nie znaczy lepszy, od mojego starego.
Sugestia, że aby maszyna coś tam przeszyła, potrzebne jest odpowiednie oprzyżądowanie, wprawiła mnie w ubaw. Czyli maszyny do wszystkiego i do niczego...
   A ja potrzebuję, mocnej maszyny, co to się nie będzie krztusić.Takiej co ma kopa, piękny ścieg, co przeszyje zarówno cienkie tkaniny jak i te grube.
Która robi piękne dziurki. Przy której szycie to będzie przyjemność, a nie pasmo utrapień.
Modeli ogrom, ale które z nich ,to oryginał, a nie składane gdzieś taśmowo u Chińczyków, czy w podobnych tego typu fabrykach ?
W sklepie doradzą sprzęt, niestety, ten za który mają, największą... prowizję.


  Gdyby Ktoś miał jakieś doświadczenia w tej dziedzinie, byłabym bardzo wdzięczna.

   Jestem otwarta na wszystkie sugestie.

Gorąco Wszystkich pozdrawiam i życzę miłego dnia.:)