czwartek, 4 sierpnia 2011

Cd. Tym razem na wesoło.:)))

 Milin amerykański
          
   Podczas dalszej części wyjazdu, zapragnęliśmy zobaczyć Świnoujście.
 Ale aby tam się dostać,  trzeba było przepłynąć. O czym człek mieszkający na południu kraju, nie wiedział, gdyż tak szczegółowo nie znałam mapy, ani realiów życia, ludzi, tam mieszkających. Promy są dwa, jeden dla tubylców, drugi dla reszty. Na tym dla tubylców,reszcie można przepłynąć , jedynie w weekend.
                                         

Tak wygląda wjazd na prom, na który stoi się nawet TRZY godziny.
Z powrotem czeka się krócej. Zapewne jest to zróżnicowane co do godzin.
Ale to, przegięcie na maksa, współczułam tym co byli z małymi dziećmi.

Po Świnoujściu pokręciliśmy się troszkę aby nieco miasto zobaczyć.
ale nic szczególnego nie widziałam ,prócz... kwiatka, który stał się w moim posiadaniu, za niewielką cenę. A do tego przypominać mi będzie w czasie kwitnienia, troszkę dzika.:)
Tak odbyło się pierwsze spotkanie z tym stworzeniem, mój Mąż zawołał do mnie gdy szliśmy zobaczyć, przystań nad Zalewem: "zobacz jakie piękne kwiatki"...oczywiście już chciałam sobie pobiegnąć, na ten nieużytek nazbierać pachnącego groszku, jak mi się wtedy wydawało, gdy mój Pan mi mówi, popatrz na dół, kwiaty rosły na niewielkim wzniesieniu, na dole, był dorodny młody dzik.  Kwiatki były w tym samym kolorze, co mój imieninowy storczyk.
                       
                                             
                                           Dendrobium  Phalaenopsis

W Świnoujściu wpadł mi do głowy pomysł, aby zobaczyć plażę, po niemieckiej stronie. Wybraliśmy się do malowniczej miejscowości  Ahlbeck . Gdzie można było podziwiać przepiękne wille, niemal wszystkie w kremowej tonacji.
Co bardzo podkreślało ich urodę, jednocześnie wszystkie tworzyły malowniczą całość.

Ale to co mi najbardziej wpadło w oko , to to cudne, okno:



           Po prostu piękniejszego morskiego wystroju nie widziałam.

Odwiedzając tamtejszy hipermarket, uśmiałam się do bólu,  gdyż Oni chyba mają teraz :
                                
                                                            
                                             Święta Wielkanocne :)))))

Zdjęcie zrobione, w zeszłym tygodniu, dokładnie nie wiem kiedy miałyby te,ich Święta wypaść, może były, w tą niedzielę:)))
Tak to zobaczyłam ogromne pokłady parówek pod każdą postacią, oczywiście w słoikach. Na fotce widać, jakieś marynowane jajka, może robią zimowe zapasy:)))
Co kraj to obyczaj:)))                    
           
            Po wyjeździe z tej malowniczej miejscowości Ahlbeck, dotarliśmy wreszcie do Latarni w Świnoujściu, która mieści się po powrocie, czyli przepłynięciu promem.                                        


      Jest to latarnia z 1858 roku, jedna z najwyższych na świecie. Co prawda, trzeba tam przeskoczyć ponad trzysta schodków, ale na pewno było warto. Widok oszałamia, zwłaszcza jeśli się porówna co się widziało, na mapie.:)
Bardzo ją polecam.
   Odwiedziliśmy ,  mieszczący się obok , Fort Gerharda ,  ale jakoś bardziej zaciekawiły mnie tam i wystraszyły ,jak wyskoczyły ,  trzy dorodne kozy:))) Które w tych fortach hodują...
                                
     Odwiedziliśmy Międzyzdroje, a w nich Muzeum Przyrodnicze, które stanowczo odradzam chyba , że ktoś lubi oglądać wypchane zwierzęta. Nic ciekawego w nim nie było, zaciekawiła mnie wystawka, z szyszkami, ale sfocić się ich nie dało, z powodu szyby. Dlatego tym bardziej jestem zawiedziona, gdyż akuratnie one, mnie tam, najbardziej zainteresowały.

 Odwiedziliśmy Molo, które ma tam 395 metrów, oraz Promenadę Gwiazd:
 
                    
            Brama wejściowa na alejkę Promenady Gwiazd


                                                  
                   A to odcisk, jak dla mnie najlepszej Gwiazdy.

                  
                                                                                                          
                 W czasie wyjazdu pogodę mieliśmy w kratkę, dwa dni były tylko zimne, z czego się cieszę, dzięki temu zobaczyliśmy, wiele ciekawych miejsc.

            Nie wiem, czy kiedyś tam wrócę, W samym Międzywodziu plaża trochę wąska, a ilość  ludzi porażająca, jak na taką, w sumie małą miejscowość.
Potok ludzi podczas pogody, wypływający na plażę, można śmiało porównać, do wody wypływającej z wodospadu.
Już po przyjeździe rano , ok. 8.30 widziałam plażowiczów, niemal biegnących na plażę.   Czegoś podobnego w życiu nie widziałam.:))) Do tego aby poplażować trzeba było pokonać pokaźną odległość, aby móc spokojnie się rozłożyć.  Fakt, iż do lasu wejścia nie było, również robił swoje. Zazwyczaj w czasie urlopu, wykorzystywałam jagody do obiadu, przy okazji można było za oszczędzić na budżecie urlopowym.  Ale były i rybki własnoręcznie smażone, po które trzeba było się wybrać do pobliskiego Dziwnowa, choć troszkę trudno było i tam o ładną rybkę.
    Choć muszę przyznać , iż w Międzywodziu jest bar , który serwuje, niezwykle szybko swe dania, nie do opisania smaczne, do tego , ilość  na talerzu zadowalająca nawet największego łasucha, można było spokojnie dwie porcje , dzielić na trzy osoby.  Do tego, po całkiem przystępnych cenach, można było popatrzeć jak pracują, wszystko było dograne do największego szczegółu.

         Na pewno będę miło wspominać ten wyjazd, choć z nadmiaru tamtejszych wód, nieco wysiadły mi stawy...
      
     Udało mi się tam wykonać bluzeczkę na szydełku, jak uda mi się wykonać fotkę , pokażę w następnym poście.


     Jeszcze coś na wesoło:

Mój Mąż był wczoraj w Kalwarii Zebrzydowskiej, mówi mi : "wyobraź sobie widziałem jedną Panią , jak motała się ze sznurkiem, z jakąś łódką...:)))

     - zapewne widział... Panią frywolitkującą:)))

  _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

 MILIN AMERYKAŃSKI 
-   Jest to krzewiaste pnącze, nadające się do ozdobienia pergoli, choć ja widziałam w formie pięknego krzewu. Przytwierdza się sam, do podpór korzeniami czepnymi.Jedynie młode pędy trzeba podwiązywać.
 Kwitnie na jednorocznych pędach, od lipca do września.Wymaga próchniczej, przepuszczalnej i lekko zasadowej  ziemi.Dość łatwo przemarza, ale łatwo wydają nowe pędy.Podstawę młodych roślin (do pierwszego kwitnienia ), trzeba przykrywać na zimę torfem, liśćmi lub gałązkami. 
Kwiatki m naprawdę okazałe, te na moim zdjęciu, miały ok 12 cm. Na oko. Roślina przepiękna, sama widziałam ją tak blisko, pierwszy raz.                                               

3 komentarze:

  1. Fajnie sobie tak pozwiedzać prawda? :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna wycieczka. Okno marynistyczne faktycznie bardzo ładne. A co do jaj i nastrojów polsko - niemieckich to głosu nie będę zabierać, powiem tylko tyle, że ja ludzi oceniam jednostkowo. Jeśli ktoś tego nie umie to jest biedny. A może mają jakieś kompleksy. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.
    Dziękuje za komentarz na moim blogu. Tym właśnie sposobem trafiłam do Ciebie. I już zostaje na dłużej.Super wycieczka i bardzo ładne zdjęcia zrobiłaś . Widzę że pogoda Wam sprzyjała.
    Jeśli chodzi o Twoje pytanie co do suszarki to ja suszę w niej jabłka, gruszki i wszystkie zioła.
    Jest to fajna rzecz. Firma jakaś nieznana ale mam ją już 3 sezon i działa bez zarzutu.
    Kupiłam ja za 120 zł i jestem bardzo zadowolona.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń