niedziela, 5 grudnia 2010

Nic straconego:)))

     W trakcie kolejnej wizyty w Królewskim mieście Kraków, zobaczyłam cudo !
Jak inaczej określić, to co ujrzały moje oczy !
Ktoś zaprojektował takie Coś.:)
Czyż  to nie wspaniały okaz , już nie musimy liczyć na naszych Panów, że utkną w zaspie i przyniosą suchy badyl.:)
Możemy same sobie zrobić, a zwłaszcza te Panie , które mają pokaźne zapasy.

                                                              
  A w Galerii Krakowskiej, jeszcze wspaniała szansa na ostatnie wysłanie listu do naszego ulubionego Świętego.:)))


Ponieważ wypad odbył się wczoraj, wróciłam z nogami przemoczonymi, sól stosowana na wszystkich chodnikach zrobiła swoje.

 Na rozgrzewkę polecam potrawę , na którą przepis znajdziecie u naszej Lacrimy.  Smak niebiański, posiadał jednak  straszną wadę, czuć było...
jak to mówią malizną,  gdyż sama bym wcięła całą porcję:))) Takie pyszne.:)

                                                             
                             Smacznego:)              




                                                          

5 komentarzy:

  1. Jak się cieszę że smakowało.
    To przepis gazetowy i robiłam go kiedyś z duszą na ramieniu. Potem wpisałam do potraw fantastycznych:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne rzeczy:)
    Dobre rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aurelio, niestety ostatnio nie mam możliwości zrobienia np. filmiku, ale na blogu dopisałam jeszcze raz wyjaśnienie jak zrobic tę siateczkę, może teraz będzie prościej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aurelio teraz jest lepiej - tyle, że jak robisz chustę, to z każdej strony dodajesz w co drugim rzędzie oczka i dzięki temu wzór siateczki się przesuwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mam wrażenie,że to nie to.

    OdpowiedzUsuń