piątek, 31 grudnia 2010

Na wesoło :)))


                                            Szczęśliwego Nowego 2011 Roku !!!
                                            Aby był o wiele, wiele lepszy od Starego.
              Udanej zabawy Sylwestrowej, aby można było ją długo pamiętać:)

          Jeszcze muszę się pochwalić wygranym Candy u Siencji :)
Ta niespodzianka dotarła do mnie wczoraj, same podziwiajcie co otrzymałam:
                                               
                                                            
                     Za te wspaniałe Skarby Siencjo ogromnie dziękuję:)
Również za osobiście wykonane rzeczy, piękną karteczkę, oraz chustecznik, w którym kwiatek wyjątkowo wprawił nas w zachwyt.

Ponieważ, jeszcze jestem nie dekupażowa, dlatego niestety muszę się przyznać,że na prezencie będą robione moje pierwsze doświadczenia:)))

 Muszę pokazać, jeszcze jeden prezent świąteczny, na wesoło:)
Który otrzymałam od mojej córki pod choinką :)
Z naciskiem na obrazek wrześniowy , tak mi powiedziała.

Co miała na myśli?:)))



                                                                                              

                   Gorąco Wszystkich pozdrawiam,ostatni raz w tym roku:)


ps. zdjęcie Sylwestrowe wyjęte z netu.

środa, 29 grudnia 2010

Wspaniała niespodzianka :)

    Tak , tak spotkała mnie dziś cudna niespodzianka. :)

Czyli Święta dla mnie się jeszcze nie skończyły.

         O dość niezwykłej porze, jak na moją Panią listonoszkę, dotarła do mnie przesyłka. Świąteczna przesyłka z świąteczną niespodzianką.:)

Ogromną Świąteczną, niespodziankę sprawiła mi Dorotka  z blogu fragomulaworld. Sprawiła mi prze ogromną radość, wszak , już się nic nie spodziewałam, a tu...

           
Skrupulatnie spakowane prezenciki zawierały, różne skarby.:)                                        

                                                          
     Cudną własnoręcznie zrobioną karteczkę, która wspaniale  błyszczy w świetle.Szkoda, że tego blasku nie mogę aparatem, uchwycić .

                                                                                                                                
                                                         
I oczywiście wspaniałe, barwne  cukierki, w opakowaniu różanym.

                                                               
  Cała paczuszka cudownie pachniała,zawierała pachnącą sól kąpielową, z prawdziwą różą. Teraz unosi się wspaniały różany zapach w całym domu.

A muszę dodać,że chyba zapach zwabił wścibskie oko na poczcie, Ktoś do paczuszki się dobierał !

  Pragnę Ci Dorotko bardzo podziękować, udała Ci się ta niespodzianka .:)

A tak jak kiedyś pisałam, z papierków z  cukierków, które kiedyś dostałam, od Dorotki, zrobiłam prowizoryczne cukierki na mniejszą choinkę. W ten sposób Ona również była z nami w Święta. Do tego oczywiście, jeszcze bardziej  przyczynili się moi, chowając zbyt szybko ozdoby do pawlacza.


Czyli choinkowa część dalsza:)


 Jeszcze raz dziękuję.:)
 Gorąco wszystkich pozdrawiam.Życzę miłego wieczoru.:)
                                                                
                                                          

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Pierwsza odsłona ...

               Serdecznie dziękuję  za wszystkie cudowne życzenia.

 Tak wyglada moja choinka, choć bardzo trudno ją uchwycić i zrobić konkretne zdjęcie.
W tym roku moi nie mieli ochoty ubierać drzewka. Oczywiście spadło to na mnie. Gdy na koniec miały być powieszone bombki, okazało się, że są już schowane...                                       

                                                           
                                                           

                                                              
                                                              



           
Te ostatnie to oczywiście ozdoby zrobione przezemnie . Marzyły mi sie kolorowe bombki, których przez ostatnie lata jakoś trudno dostać. Więc zrobiłam sobie sama.:)                                                

czwartek, 23 grudnia 2010

Muszę się pochwalić :)

    Dzisiaj popołudniu spotkała mnie ogromna niespodzianka.
Podczas siekania główki czosnku, patrzę przez okno... a tu Ktoś do mnie macha :)
Patrzę oczy przecieram, a to chyba  Pani listonoszka.
Przyszła paczuszka, otwieram.....

                                     a tu skarb, od  Naszej Kochanej Janeczki:


Do tego karteczka z życzeniami:

                                                              
         Ta ogromna niespodzianka, mało że wprawiła mnie w zachwyt, to jeszcze mnie poratowała, gdyż  schowałam moją gwiazdę szczytową, tak, że nie mogę jej znaleźć.
Czasu mało na szukanie, więc Skarb usadowił się , na szczycie choinki.
Lepszego prezentu nie mogłam sobie wymarzyć, niż prześliczny Janeczkowy Aniołek.
      Wprawdzie wygrałam u Janeczki niespodziankę, w łapaniu licznika, ale nawet przez myśl mi nie przeszło,że może to być wymarzony Aniołek, który tak bardzo mi się podobał i był podziwiany na blogu Janeczkowo.

     Pełnia szczęścia spowodowała,że z uśmiechem na gębusi krzątałam się przez resztę dnia w kuchni:)   

 Janeczko bardzo, bardzo Ci dziękuję.

                                                         Wesołych  Świąt:)                                             

środa, 22 grudnia 2010

Najserdeczniejsze Świąteczne Życzenia


          Życzę Wszystkim Zdrowych, Spokojnych i Wesołych
                               Świąt Bożego Narodzenia.

wtorek, 21 grudnia 2010

Ponieważ...

          Prawdziwa jeszcze pewnie w lesie. Trzeba było zadziałać :)
                                         Wyszła  taka, dorodna, biała:)


                                                      
                 Również nie pasuje do bombki, urosła zbyt wysoka :)

                                                      
                                            
         Ma być jeszcze ozdobiona, jednak ozdoby tkwią ciągle w pawlaczu.



                        A te, mają spowodować lekki śnieżek w Święta:)


              


                    Powstało trochę bombek, resztę jednak pokażę, jak dorobię wieszaczki, jak choinka przybędzie:)

                                       Gorąco Wszystkich pozdrawiam
                                                 i dziękuję za życzenia:)                                         

czwartek, 16 grudnia 2010

Mój sposób na...

 Aniołka oczywiście.
 A raczej co zrobić, jeśli nie mamy konkretnej formy, aby móc uformować swoją robótkę po krochmaleniu.Nadać jej pożądany kształt.
Otóż okazało się , że i ja mam taki problem.
Po namyśle wpadł mi taki oto sposób:
 do wykrochmalonej rzeczy, ja tym razem zastosowałam ługę,włożyłam cienki woreczek śniadaniowy. Następnie faszerowałam swoją rzecz,watą .
Powiem, że jest to nawet dobry sposób, pod warunkiem, że czegoś, bardzo, nie naciągamy.

 W taki oto sposób, powstał mój pierwszy aniołek 3d:)
Zmartwił mnie tylko, gdyż wyszedł troszkę za mały , miał zamieszkać w 14 cm. bombce.




Gorąco Wszystkich pozdrawiam, w tym przed świątecznym ferworze:)                                                        

niedziela, 5 grudnia 2010

Nic straconego:)))

     W trakcie kolejnej wizyty w Królewskim mieście Kraków, zobaczyłam cudo !
Jak inaczej określić, to co ujrzały moje oczy !
Ktoś zaprojektował takie Coś.:)
Czyż  to nie wspaniały okaz , już nie musimy liczyć na naszych Panów, że utkną w zaspie i przyniosą suchy badyl.:)
Możemy same sobie zrobić, a zwłaszcza te Panie , które mają pokaźne zapasy.

                                                              
  A w Galerii Krakowskiej, jeszcze wspaniała szansa na ostatnie wysłanie listu do naszego ulubionego Świętego.:)))


Ponieważ wypad odbył się wczoraj, wróciłam z nogami przemoczonymi, sól stosowana na wszystkich chodnikach zrobiła swoje.

 Na rozgrzewkę polecam potrawę , na którą przepis znajdziecie u naszej Lacrimy.  Smak niebiański, posiadał jednak  straszną wadę, czuć było...
jak to mówią malizną,  gdyż sama bym wcięła całą porcję:))) Takie pyszne.:)

                                                             
                             Smacznego:)              




                                                          

środa, 1 grudnia 2010

Śnieżne, skarby, oraz szczęśliwa wygrana , w bieli.:)

     Rośliny znów sprawiły mi ogromną radość i niespodziankę.
Tym razem zakwitł mi  Eucharis, kupiony wiosną tego roku. Można go uprawiać tak samo jak hipeastrum, czyli teraz powinien być w stanie  spoczynku.
Tak też myślałam, że mój okaz skłania się do snu , jeden liść zżółkł, co spowodowało, że przełożyłam roślinkę, z okna na kwietnik.
    Po jakimś czasie, patrzę, a tu wypuściła łodyżkę z pąkiem.
Marzyłam o tej roślince bardzo długo, wiem, że nie jest skłonna do kwitnienia, a tu, taka cudowna niespodzianka. Pierwszy kwiatek zakwitł w piątek .Trzyma się do dziś doskonale:


                                                     
                                                               
                                                           


                                                     

                                                              


         W bieli , jest również prezent...:)

     Przyszła do mnie mnie paczuszka z wygrany candy , od Joanny, z blogu :ASIULKOWO.  Candy to sprawiło u mnie podwójne rozradowanie, oraz euforię, gdyż uświetniło mi, święto 11 listopada, oraz dzień, w którym  otrzymałam paczuszkę. Przepiękny prezent, który po części zrobiony był, przez Asię, sprawił mi ogromną radość i  cudowną  niespodziankę.

                  A teraz zobaczcie same, moje wspaniałe skarby :

                                                              
                                                               
                                                   
                                  Bardzo dziękuję Asiu  raz jeszcze,za  prezent, oraz wspaniałą  zabawę.:)       

czwartek, 25 listopada 2010

Mój kwitnący skarb:)

      Od paru dni kwitnie moja Leilocatleya.
 Dostałam , ją trzy lata temu na urodziny.
 Bałam się ją hodować, od jakiś znawców usłyszałam nawet,że jeden ma ją trzy lata i kwiatów się nie doczekał. Zakup był dokonany na giełdzie storczyków. Trochę to dziwne, gdyż u mnie, kwitnie co rok. Może nie tak pięknie jak wtedy jak ja zakupiłam, jednak i tak ogromnie mnie cieszy.
W tym roku na wiosnę troszkę za bardzo mi przeschła, za rzadko ją podlewałam, może przez to zakwitł dużo później niż zazwyczaj.





                                                               




    W pewnym programie jedna z kucharek , bardzo propaguje placki ziemniaczane , niby wyznacznik dobrej kuchni:)))
Osobiście robię je niezbyt często, chyba są zbyt ciężko strawne,
 ale od czasu do czasu...
                                                                  

                        

      Przepis na Placki Ziemniaczane,   jaki posiadam : 

2 kg. ziemniaków,
1 jajko,  
1 duża lub 2 mniejsze cebule,
3 łyżki mąki,
sól, pieprz,
tłuszcz do smażenia  , ja smażę na oleju.

Ziemniaki obrać, zetrzeć na drobnej tarce, podobnie cebulę, włożyć na sito i nieco odcisnąć sok. Dodać jajko, mąkę, sól cebulę, dobrze wymieszać.Kłaść łyżką nie duże porcje na rozgrzany olej. Usmażyć z obu stron.   Myślę,że smak w dużej mierze zależy od gatunku ziemniaków.

                                                                                Smacznego :)                           

wtorek, 23 listopada 2010

W innych barwach.


   Dziś pokażę serduszkowe serwetki, z cieniowanej nitki. Obie różnią się od siebie kolorem. Ale białe nici, w białym modelu, były chyba lepiej skręcone, przez to bardziej sztywniejsze.
                                                                
                                                                
                     
          

      
          Obecnie nie wiele mogę zrobić, gdyż bolą mnie od trzech tygodni zęby. Na dodatek te pożądniej zaplombowane. Jeden podejrzany mam już rozpruty, spędziłam dwa dni w zeszłym tygodniu, u dentysty, po mimo zatrucia, nadal mnie coś boli. Może nie aż tak intensywnie jak w sobotę, ale jednak.
A zawsze myślałam, że większy problem jak dziurawe. Co gorsze to prawdo podobnie, ból spowodowany był zbyt dużą plombą, która go uciskała. Dwie inne dentystki oglądały zdjęcia i były z lekka w szoku, z nadmiaru materiału w zębie.  A najgorsze jest to iż podejrzewam,że była nałożona celowo, przez miejscową dentystkę, musiała wiedzieć jaka będzie reakcja zęba.
 Niestety Ta  jak widać z tych, co robią to dla pieniędzy .

    Jak byłam tam, ostatni raz , z bólem zębów, usłyszałam: proszę przyjść za dwa tygodnie.   Byłam w szoku, że mnie tak potraktowała, a chodziłam do niej lata. Więcej niestety moja noga tam nie postanie.   Tylko zastanawiam się co z danymi , które tam zostały...

A już nie smucę, gorąco Was pozdrawiam  i ubierajcie się cieplej, bo idzie zima.                                                                                                            

czwartek, 18 listopada 2010

Moje erotyczne wynurzenia:)))

                                                                

  Tak , tak erotyczne gdyż serwetka którą ostatnio zrobiłam , była moim ogromnym obiektem pożądania:)))

                                                             
                                                    
                                                   



   Uśmiejecie się gdyż zrobiłam ją z myślą , o świętach... wielkanocnych.:)))
Brakowało mi serwetki , którą bym mogła położyć na wierzch koszyczka.
Ta ma średnicę 28cm. to może akurat.:)))

    Troszkę wcześniej owym marzeniem był inny model .
Postanowiłam kolekcjonować wszelkie modele z serduszkami, gdyż są bardzo słodkie:)
 Już dawno temu zrobiłam dwie czerwone, tydzień temu,  wykonałam  białą :


                                                      

                                                        


 Obie wykonane były ze snehurki , jak widać ta , jest większej średnicy: 41cm.

Gorąco pozdrawiam:)
                                                        

środa, 17 listopada 2010

O Lacrimo ...:)))

  Oczywiście los znów sprawił, iż znalazłam się w Krakowie.


Na krótko co prawda, gdyż głównym celem był wykład w jednej z tamtejszych szkół muzycznych.
Co nieopodal można było ujrzeć....~!

                                                                


       Czyżbym, o czymś nie wiedziała??? :)))


Tym razem nie wiele udało mi się zobaczyć, był jeszcze turniej szachowy, który miał w tamtejszej galerii ,odbywać się cały weekend:


Dokupiłam  sobie jedynie dwie gałki snehurki, aby dokończyć serwetkę.
Może uda mi się ją pokazać juto, teraz się suszy.

Wszystkich pozdrawiam :)
                                                            
                                                           

wtorek, 9 listopada 2010

Targi i po...

     W niedzielę, byliśmy na Targach Książki w Krakowie.

To był wspaniale spędzony czas, choć z każdą godziną tłum gęstniał.
Można było zamienić słówko z Katarzyną Grocholą, z o. Leonem Knabitem.
zapewne, było wiele więcej Osobistości, jednak ja byłam wcześniej.
Sama niewiele sobie kupiłam, gdyż nasza nastolatka pochłonęła, masę kasy.
Tylko kalendarz mi się dostał... ale za to, po potarciu w dany kwiatek, roztacza się wspaniała woń.:)                         
                
                                                              


       Młodej kupiliśmy oprócz, albumu i paru, książek, globus . Fakt , faktem wykazuje, za interesowania geograficzne, a ponadto to zaległy prezent urodzinowy, już chyba z przed dwu lat. Ale nie chciałam kupować kolejnego gadżetu. A tu Ona poszerza swoje za interesowania i nie powiem, zadziwia mnie swoimi wiadomościami, w tej dziedzinie.  Ponadto krąg jej znajomych poszerza się na świecie , często głowę suszy aby jechać tu i tu, bo jej znajoma tam gra. :)
  Tylko opakowanie mi się ostało:


   Na wszystko były promocyjne ceny, potem sprawdzone.:)

   Chustę trzecią część, ukończyłam chyba w zeszłym tygodniu, trochę ją zmodyfikowałam, ponieważ jednej Osobie nie bardzo pasowała, wersja bez ażuru. Dlatego , po zastanowieniu...
A tu nastąpiła konsternacja...
- robię chustę, dla osoby, która , bardzo dobrze, potrafi posługiwać się drutami.W przeciwieństwie do mnie.
Wiele razy prułam, nim doszłam do tego momentu.
 Ale ponieważ lubię rzeczy perfekcyjnie wykonane, dlatego wkład mojej pracy w niewielki odcinek, był ogromny :)

Na razie , efekt taki: